Parulkar oczekiwał Sartadźa w mieszkaniu swojej siostrzenicy w Santa Cruz. Na jakiś czas dostawy pieniędzy do jego konsultanta, Homi Mehty, stały się rzadsze, ale teraz ponownie nabierały tempa. Niewątpliwie wydał niezliczone sumy pieniędzy, na powrót wkupując się w łaski polityków, i wreszcie rekompensował sobie straty. Jeszcze nie minął miesiąc od ostatniej dostawy, a Sartadź po raz kolejny zachwycał się zielonymi marmurami w holu budynku, w którym znajdowało się mieszkanie siostrzenicy. Odniósł wrażenie, że za każdym razem, kiedy tu wraca, kamienie nabierały większego blasku. Może to jedna z zalet włoskiego marmuru. Stalowe płyty windy wciąż były nieskazitelne, dzięki czemu Sartadź mógł przyjrzeć się swojej twarzy i poprawić wąsy. Poha rzeczywiście była doskonała. Sartadź zjadł małą porcję, a potem dołożył sobie jeszcze jedną stertę. Parulkar pił ćaj i patrzył łagodnym wzrokiem. Rozmawiali o sprawach bieżących i o rodzinie Parulkara. Ostatecznie skończył się remont domu Parulkara i teraz jego córka Mamta – której sprawa rozwodowa właśnie trafiła do sądu rodzinnego – z dziećmi mogła żyć wygodnie z Parulkarem. Życie toczyło się dalej. Parulkar wyglądał na zadowolonego, w dwójnasób powróciła jego dawna werwa.